Recydywa po szwajcarsku. UBS, kara FinCEN i prawdziwa cena compliance

Recydywa po szwajcarsku. UBS, kara FinCEN i prawdziwa cena compliance

2026-08-10

Gdzieś między rokiem 2019 a 2021 ktoś w dziale operacji płatniczych UBS Financial Services skrócił systemową etykietę z „FX RECEIVED” na „FX RCVD”. Cztery znaki oszczędności. Zapis nadzorczy odnotowuje zmianę i nie przypisuje jej żadnego motywu; czyta się to jak porządki w danych i mogły to być porządki. Ale jest to również mniej więcej to, co zaleciłby podręcznik prania pieniędzy, gdyby ktoś chciał oślepić system monitorowania transakcji. System monitorujący transakcje FX RECEIVED ignorował transakcje FX RCVD. Podobno nikt niczego nie zauważył przez lata, na czym polegała cała elegancja rozwiązania, kimkolwiek był jego autor. Kamera działała bez zarzutu; po prostu nie widziała części korytarzy a strażnik nie wiedział, że na monitoringu jakichś korytarzy nie widać.

Ta historia npochodzi z oficjalnego stanu faktycznego, do którego UBS Financial Services Inc., amerykański broker grupy UBS, przyznał się na piśmie w ugodzie z FinCEN, biurem Departamentu Skarbu USA do walki z przestępczością finansową, ogłoszonej 3 sierpnia 2026 roku. Kara: 125 milionów dolarów, najwyższa w historii kara cywilna nałożona na brokera za naruszenie Bank Secrecy Act, głównej amerykańskiej ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy. Bank przyznał, że działał „umyślnie”, przy czym w cywilnym reżimie BSA wystarcza do tego świadome lekceważenie obowiązków; nie trzeba dowodzić złego zamiaru, wystarczy wykazać, że instytucja wolała nie wiedzieć. Warto też odnotować, kto to przyznanie dostał: równoległe ugody z SEC i FINRA zawarto bez przyznania ustaleń, w branżowym dialekcie „ani nie potwierdzam, ani nie zaprzeczam”. Na słowie zależało wyłącznie FinCEN. I FinCEN je dostał.

 

Historia recydywy: co ustalił FinCEN

Żeby docenić wymiar tej sprawy, trzeba cofnąć się do grudnia 2018 roku. Już wtedy UBS Financial Services zapłacił FinCEN 14,5 miliona dolarów (z których do amerykańskiego Skarbu trafiło wówczas ledwie 5 milionów, resztę zaliczono karom równoległych regulatorów) za braki w programie AML, w tym za niemonitorowanie zagranicznych przelewów walutowych, i zapewnił regulatora, że do połowy 2019 roku uruchomi zautomatyzowany system monitoringu. FinCEN zamknął tamten pierwszy plik w tonie optymizmu, chwaląc „commitment and ability”, czyli zaangażowanie i zdolność banku do usunięcia problemów. Ugoda z 2026 roku czyta się jak recenzja tej pochwały. System ruszył w marcu 2021 roku. Przez ten czas funkcję „kontroli” pełnił raport składany ręcznie: kilkanaście kroków, cztery systemy, kopiowanie danych do Excela, generowanie w najlepszym razie raz na kwartał. Prezes amerykańskiego holdingu UBS „nalegał”, by kontrole odbywały się co miesiąc. Nigdy się nie odbyły; raport odszedł na emeryturę w rytmie kwartalnym, niepokonany. Wewnętrzna prezentacja ze stycznia 2019 roku, miesiąc po podpisaniu poprzedniej ugody, przyznawała wprost, że raport pozostaje, jak to ujęli regulatorzy, „wciąż nieskuteczny”, a pracownicy, którzy go zasilali, opisywali dane źródłowe jako „niekompletne i bardzo zabałaganione”, co jak na wewnętrzną szczerość było punktem szczytowym. Kod w arkuszu przez blisko dwa lata systematycznie zaniżał wartość przelewów, przez co setki transakcji nie wygenerowały alertów; pracownicy, którzy to odkryli, nie podjęli od razu żadnych kroków, by rzecz eskalować.

Nowy system, gdy wreszcie ruszył, pobierał niekompletny strumień danych. W próbce z początku 2022 roku ponad pięć procent przelewów walutowych w ogóle nie docierało do monitoringu, a około dwunastu procent przychodziło bez danych kontrahenta, czyli bez tej informacji, dla której monitoring istnieje. Bilans całości: przez ponad cztery lata ponad 61 500 przelewów walutowych o łącznej wartości przekraczającej 10,5 miliarda dolarów przepłynęło przez firmę bez należytego nadzoru. FinCEN odnotowuje przy tym, że luka w monitoringu sięga roku 2004. Ma więc dziś pełnoletność.

Równie pouczające są historie klientów. Rosyjski oligarcha, opisywany jako bliski współpracownik Władimira Putina, wygenerował przy otwieraniu rachunków tysiące trafień w bazach negatywnych doniesień, rozsianych po ponad trzystu artykułach; okresowy przegląd przyniósł kolejnych sto pięćdziesiąt, z których bank przeczytał pierwsze dwadzieścia pięć. Zarzut, że fortuna wyrosła z programu „pożyczki za akcje”, zbyto adnotacją, że to „tylko spekulacje”. Doniesienie z 2012 roku o statku, zarejestrowanym na spółkę, której był ostatecznym właścicielem, dostarczającym broń dyktaturze, odnotowano przy przeglądzie i zostawiono bez dalszego biegu; podobnie jego udział w firmie aktywnie inwestującej w irańskie aktywa cyfrowe. Teczka tyła; lektura pozostała szczupła. Gdy media powiązały klienta ze schematem transferu miliardów euro do spółek offshore, jego doradca finansowy uspokoił compliance argumentem, że klient „po prostu nie ma takich środków”. Być może po raz pierwszy w dziejach bankowości prywatnej niewinność klienta wykazano, zaświadczając o jego ubóstwie. Na rachunkach obowiązywał zakaz przelewów na rzecz osób trzecich; mimo to około trzy czwarte z ponad 60 milionów dolarów wychodzących transferów trafiło właśnie do osób trzecich.

Inny wątek: amerykański profesor przeniósł się w 2013 roku do Rosji i objął stanowisko na politechnice powiązanej z osobą objętą później amerykańskimi sankcjami. W 2019 roku dopisał do profilu rosyjski numer telefonu, do bankowości logował się z terytorium Rosji trzynaście razy na czternaście, a jedynym źródłem zasileń rachunku były przez lata przelewy z jego rosyjskiego konta. Bank zaktualizował profil ryzyka po ponad ośmiu latach, przy okazji przeglądu księgi rosyjskiej po inwazji na Ukrainę. Do kompletu: grupka tych samych osób, w tym były doradca UBS, przez ponad dekadę otworzyła w różnych oddziałach ponad czterdzieści rachunków dla spółek wydmuszek, maskując finansowanie zapisów w ofertach publicznych; jeden z klientów w cztery miesiące podwoił deklarowany dochód, a majątek netto zwiększył z 10 do 40 milionów dolarów, co nie wywołało pytań.

Akta latynoamerykańskie czyta się tak samo, tylko w cieplejszym klimacie. Jeden z klientów, wehikuł inwestycyjny zasilony przez byłego wysokiego urzędnika państwa Ameryki Łacińskiej, przelewał pieniądze do spółki przedstawiającej się jako ramię marketingowe meksykańskiej farmy owoców i warzyw; farma, jak ustala ugoda, służyła w istocie za skarbonkę finansowania kampanii politycznej, o czym spóźnione raporty banku do władz już nie wspomniały. Inny klient przez cztery lata przepuszczał 57 milionów dolarów w pętli: z funduszu rynku pieniężnego przez jeden rachunek towarowy, potem drugi, z powrotem do tego samego funduszu; ćwiczenie o profilu kardiologicznym pralni. Trzeci był objęty meksykańskim nakazem aresztowania; zanim bank zabrał się do badania jego przelewów, minęło tyle czasu, że nie dało się już ustalić nadawcy środków, co bank odnotował w raporcie złożonym po latach i w połowie pustym.

Sama kara ma budowę wartą odnotowania. Ze 125 milionów 48 to równoległe grzywny: po 20 milionów dla FINRA i SEC oraz 8 milionów dla CFTC, które FinCEN zalicza na poczet własnego rachunku; 62 miliony trafiają od razu do amerykańskiego Skarbu, a płatność ostatnich 15 milionów odroczono do 31 maja 2028 roku z zastrzeżeniem, że FinCEN może ją umorzyć do wysokości udokumentowanych wydatków banku na niezależny przegląd programu AML. Część wyroku jest więc płatna w fakturach konsultantów. Grzywna z programem lojalnościowym, i to nie pierwszym. UBS oświadczył, że współpracował z regulatorami i poczynił znaczące inwestycje we wzmocnienie programu AML zgodnie z wiodącymi praktykami branżowymi. Zapewne obie rzeczy są prawdziwe; były prawdziwe także w 2018 roku.

 

Ćwierć wieku terapii: krótka historia kar UBS

Sierpniowa ugoda nie jest incydentem, lecz kolejnym wpisem w kartotece prowadzonej od pokolenia. W lutym 2009 roku UBS zapłacił 780 milionów dolarów i wydał amerykańskiemu fiskusowi dane 4450 klientów, kupując odroczenie oskarżenia za pomoc w ukrywaniu dochodów; trzy lata później sygnalista Bradley Birkenfeld odebrał za tę sprawę 104 miliony dolarów nagrody, odsiedziawszy najpierw własny wyrok. W 2011 roku pojedynczy trader w Londynie, Kweku Adoboli, przepalił 2,3 miliarda dolarów, zanim ktokolwiek w banku to zauważył, co brytyjski nadzór wycenił na blisko 30 milionów funtów (wówczas 47,6 miliona dolarów) kary za wady kontroli wewnętrznej. W grudniu 2012 roku manipulacje stawką LIBOR kosztowały grupę około 1,5 miliarda dolarów, a japońska spółka zależna przyznała się do oszustwa. W maju 2015 roku amerykański Departament Sprawiedliwości uznał, że skandal walutowy oznacza złamanie warunków ugody zawartej w sprawie LIBOR, unieważnił ją i wymusił przyznanie się do winy przez samą spółkę matkę UBS AG. Recydywę stwierdzono więc formalnie już jedenaście lat temu.

Osobny rozdział napisała Francja, dbając o kostiumy. Prokuratorzy opisywali bankierów UBS pracujących nad krajem na polowaniach, w antraktach operowych i na kortach Roland Garros, z wizytówkami bez logo; bank odpowiadał, że po prostu organizował klientom imprezy towarzyskie, co jest wyjaśnieniem o tej wadzie, że pozostaje do dyspozycji także każdej służby wywiadowczej. W 2019 roku sąd pierwszej instancji wymierzył 3,7 miliarda euro grzywny, największej wówczas w historii Francji, i 800 milionów euro odszkodowania za nielegalne pozyskiwanie klientów oraz kwalifikowane pranie korzyści z oszustw podatkowych; apelacja w 2021 roku przebudowała sankcję, kasacja w listopadzie 2023 roku ostatecznie przesądziła winę, ale wymiar kary odesłała do ponownego rozpoznania, a we wrześniu 2025 roku strony zawarły ugodę na 835 milionów euro. Z 4,5 miliarda do 835 milionów: sankcja stopniała o ponad cztery piąte, co czyni z działu prawnego jedno z najrentowniejszych centrów zysku w grupie. Do tego kalendarza należy dopisać ugodę z FinCEN z 2018 roku i obecną, z 2026 roku. Rytm jest stabilny: poważna kara mniej więcej co dwa, trzy lata, za każdym razem z pakietem zobowiązań naprawczych, których niewykonanie otwiera następny rozdział. Obecna ugoda mówi to wprost: obiecanej w 2018 roku naprawy nie dostarczono na czas, a o opóźnieniach regulator dowiedział się z własnego śledztwa, nie z raportu banku.

 

Spadek po Credit Suisse: recydywa w pakiecie z przejęciem

Od 2023 roku UBS odpowiada również za przeszłość Credit Suisse, a jest to przeszłość symetryczna. W 2014 roku Credit Suisse przyznał się do pomocy amerykańskim klientom w uchylaniu się od podatków i zapłacił 2,6 miliarda dolarów. W maju 2025 roku Credit Suisse Services AG, już jako spółka grupy UBS, przyznała się ponownie: za złamanie warunków ugody z 2014 roku i ukrywanie kolejnych, ponad czterech miliardów dolarów, zapłaciła 511 milionów. UBS, sam będąc recydywistą, odziedziczył więc recydywistę, razem z jego zobowiązaniami naprawczymi.

Najbardziej wymowny jest jednak wątek krajowy. W czerwcu 2022 roku szwajcarski Federalny Sąd Karny skazał Credit Suisse za niedochowanie obowiązków organizacyjnych, które umożliwiło bułgarskiej siatce kokainowej pranie pieniędzy przez rachunki banku, częściowo dostarczanych w walizkach gotówki; był to pierwszy w historii wyrok karny wobec dużego szwajcarskiego banku wydany przez szwajcarski sąd. W listopadzie 2024 roku izba apelacyjna wyrok uchyliła i bank uniewinniła: skazana wcześniej bankierka zmarła, a bez prawomocnej oceny jej czynu nie sposób ocenić odpowiedzialności banku bez naruszenia domniemania niewinności zmarłej. Prokuratura federalna odwołała się od uniewinnienia; w marcu tego roku sędziowie apelacyjni oczyścili bank ponownie. Bilans: państwo postawiło bank w stan oskarżenia, skazało go, straciło wyrok na rzecz pogrzebu, odwołało się i przegrało raz jeszcze. Każdy krok proceduralnie nienaganny; suma to mały cud odejmowania. Jedyny w historii krajowy wyrok karny wobec wielkiego szwajcarskiego banku istnieje już wyłącznie w czasie przeszłym. Dla proporcji warto pamiętać los Wegelin i spółki, najstarszego prywatnego banku Szwajcarii, założonego w 1741 roku: za pomoc w ukryciu 1,2 miliarda dolarów przyznał się w 2013 roku do winy, zapłacił 57,8 miliona i przestał istnieć. Mały bank umiera; wielki płaci abonament. To już ocena, nie ustalenie, ale liczby jej nie przeczą.

 

Obrona Zurychu, wysłuchana uczciwie

Rzetelność wymaga, by najsilniejsze argumenty drugiej strony wyłożyć, zanim się je zważy. Po pierwsze, skala: globalny broker przetwarza setki milionów transakcji rocznie, a monitoring transakcyjny jest problemem inżynierskim, w którym stuprocentowa szczelność nie istnieje; 61 500 przelewów w ponad cztery lata to ułamek promila wolumenu. Po drugie, nie jest to choroba szwajcarska, lecz choroba wielkiej bankowości: HSBC zapłacił w 2012 roku blisko 2 miliardy dolarów za pranie pieniędzy karteli, TD Bank w 2024 roku ponad 3 miliardy przy przyznaniu się do winy, a estońska filia Danske Banku, przez którą przepłynęło około 200 miliardów euro podejrzanych środków, pokazała, że skandynawska reputacja czyści się równie trudno jak każda inna. Po trzecie, UBS współpracował ze śledczymi, sam zaangażował zewnętrznego konsultanta do naprawy, a po inwazji na Ukrainę dokonał przeglądu i redukcji księgi rosyjskiej. Po czwarte wreszcie, amerykańska jurysdykcja bywa wykonywana eksterytorialnie, kary zasilają amerykański budżet, a ich ciężar częściej spada na banki zagraniczne niż miejscowe; ugoda bywa racjonalnym zakupem spokoju, nie zaś miarą winy.

Każdy z tych argumentów ma wagę i żaden nie wystarcza. Skala tłumaczy pojedyncze przeoczenia, nie tłumaczy ośmiu lat zwłoki w naprawie zdiagnozowanej i przyrzeczonej na piśmie. Argument z powszechności choroby jest prawdziwy i właśnie dlatego groźny, bo opisuje branżową równowagę, w której kara staje się cichym składnikiem ceny usług. Współpraca po wszczęciu dochodzenia to nie to samo co ujawnienie przed nim; FinCEN odnotował, że o kluczowych zaległościach dowiedział się sam. Tezę o eksterytorialnej nadgorliwości Amerykanów osłabia zaś niewygodne pytanie: kto inny miałby dyscyplinować? Szwajcarski nadzorca FINMA przez cały opisywany okres nie miał prawa nałożyć na bank ani franka grzywny; uprawnienie do kar finansowych, wraz z reżimem osobistej odpowiedzialności menedżerów, pojawiło się dopiero w pakiecie Rady Federalnej z czerwca 2025 roku, przekazanym parlamentowi w kwietniu 2026 roku i do dziś nieuchwalonym. Jedyny krajowy wyrok karny właśnie wyparował, i to dwukrotnie. Dyrektor FinCEN Andrea Gacki obiecuje, że recydywa wśród instytucji finansowych spotka się z „severe repercussions”, surowymi konsekwencjami. Konsekwencja w ofercie liczy się następująco: grupa UBS wykazała za 2025 rok 49,6 miliarda dolarów przychodu, czyli około 136 milionów na każdy wschód słońca, przy sumie bilansowej 1,62 biliona dolarów; rekordowa grzywna to mniej niż jeden z tych wschodów. Racjonalny zarząd może w takich warunkach traktować compliance jak składkę licencyjną, a nie jak układ nerwowy instytucji. To wniosek z analizy bodźców, nie zarzut wobec konkretnych osób; bodźce mają jednak to do siebie, że działają niezależnie od intencji.

Kontekst chwili dopisuje ironiczny nawias. W tym samym tygodniu, w którym ukazuje się ten tekst, wspólna komisja gospodarcza szwajcarskiego parlamentu obraduje (posiedzenia 10, 11 i 31 sierpnia) nad złagodzeniem rządowego wymogu pełnego pokrycia kapitałem zagranicznych spółek zależnych UBS: Reuters pisze o pokryciu rzędu 70 albo 80 procent, prasa branżowa dorzuca wariant substytucji części kapitału obligacjami zamiennymi, co ścięłoby dodatkowy wymóg, szacowany na od 20 do 22 miliardów dolarów, w stronę około 15 miliardów dolarów, zależnie od wariantu. Tydzień po pisemnym przyznaniu się do umyślnych naruszeń bank negocjuje rozmiar własnej poduszki powietrznej. Obie sprawy są formalnie odrębne; sekwencja i tak mówi więcej niż komunikaty prasowe.

 

„Banki szwajcarskie odchodzą do lamusa”: dopisek po ośmiu miesiącach

W styczniu tego roku zaktualizowałem tekst „Banki szwajcarskie odchodzą do lamusa” o tezę, że sektor przeżył śmierć tajemnicy bankowej, ponieważ zmienił produkt: zamiast dyskrecji sprzedaje dziś compliance, rygor nadzoru i stabilność, a rekordowe 9,2 biliona franków aktywów pod zarządzaniem w szwajcarskich bankach ogółem zdaje się tę strategię potwierdzać. Ta teza wciąż się broni. Sprawa FinCEN dopisuje do niej jednak istotny przypis: compliance jako pozycjonowanie marketingowe i compliance jako działający system to dwie różne rzeczy, a klient nie ma narzędzi, by je odróżnić przed szkodą. Usługa powiernicza jest dobrem zaufania; jej jakości nie widać w folderze ani w cenniku, widać ją dopiero w aktach postępowania, najczęściej cudzego. Rynek, który sprzedaje zaufanie, a rozlicza się z niego raz na kilka lat przed obcym regulatorem, będzie systematycznie dostarczał mniej zaufania, niż fakturuje.

 

Wnioski dla klienta

Po pierwsze, wybierając bank, kupuje się jego historię compliance z dobrodziejstwem inwentarza. Kary i zobowiązania naprawcze spadają na instytucję, lecz ich koszty operacyjne w dużej mierze na klientów: dłuższe ankiety, żądania dokumentów sprzed lat, blokady „do wyjaśnienia”, wypowiedzenia relacji całym kategoriom klientów, gdy bank tnie ryzyko hurtowo, jak w 2022 roku przy księdze rosyjskiej. Po drugie, dla klienta z Polski dyskrecja i tak nie jest towarem: od 2018 roku działa automatyczna wymiana informacji podatkowych, więc szwajcarski rachunek jest dla Krajowej Administracji Skarbowej przejrzysty, a wybór jurysdykcji to dziś wybór jakości usług i profilu ryzyka instytucji, nie zasłony. Po trzecie, źródło majątku warto mieć udokumentowane, zanim bank zapyta, bo po takich ugodach pytania stają się dłuższe, a cierpliwość krótsza; kto ma dokumentację gotową, ten przechodzi przez zaostrzone procedury AML kosztem tygodni, nie kwartałów. Po czwarte, wypowiedzenie relacji albo blokada środków w ramach bankowego cięcia ryzyka nie jest wyrokiem, tylko stanowiskiem drugiej strony stosunku umownego; bywa zasadne, bywa nadmiarowe i podlega sporowi jak każdy inny spór z instytucją finansową.

Diagnoza z Waszyngtonu brzmi: recydywa. Terapia: niezależny konsultant, którego honorarium można odliczyć od kary. Rokowanie: przewlekłe, z remisjami na czas kontroli; objawy opanowane, apetyt znakomity. Pacjent tymczasem czuje się doskonale i resztę miesiąca spędzi, prosząc parlament o zmniejszenie dawki.

Stan faktyczny i prawny na 10 sierpnia 2026 r. Ustalenia dotyczące UBS Financial Services pochodzą z ugody z FinCEN ogłoszonej 3 sierpnia 2026 r., wraz z przyjętym przez bank stanowiskiem faktycznym; pozostałe sprawy przywołano według publicznie dostępnych rozstrzygnięć, ugód i komunikatów, do których prowadzą hiperłącza w tekście. Tam, gdzie zapis milczy, zwłaszcza co do motywu pewnego skrótu, tekst mówi to wprost.