Czy można zalegalizować pieniądze z przestępstwa?
Art. 299 k.k. i granice kryminalizacji prania wartości majątkowych
Odpowiedź na pytanie postawione w tytule jest krótka: nie da się. Każda czynność podjęta wobec wartości majątkowych pochodzących z czynu zabronionego — ich przyjęcie, posiadanie, użycie, transfer, konwersja, a nawet samo przechowywanie — może stanowić realizację znamion przestępstwa z art. 299 § 1 Kodeksu karnego. Przepis ten został skonstruowany tak szeroko, że obejmuje praktycznie każde rozporządzenie „brudnymi” wartościami majątkowymi. A jednak — jak przyznał sam Sąd Najwyższy — nie każde takie rozporządzenie uzasadnia odpowiedzialność karną. Gdzieś przebiega granica. Problem w tym, że nikt nie potrafi jej precyzyjnie wyznaczyć.
Konstrukcja art. 299 § 1 k.k. opiera się na założeniu, które można określić mianem nieodwracalnego stygmatu przestępnego pochodzenia. Wartości majątkowe, które powstały w wyniku czynu zabronionego lub zostały z nim powiązane jako korzyści, nie tracą tego przymiotu ani wskutek wielokrotnych przetworzeń, ani wskutek upływu czasu. Sąd Najwyższy w uchwale stanowiącej zasadę prawną z 18.12.2013 r. (I KZP 19/13) wprost wskazał, że sformułowanie „pochodzące z korzyści związanych z popełnieniem czynu zabronionego” podkreśla „dowolną liczbę przetworzeń, jaka może zachodzić w odniesieniu do praw i rzeczy pochodzących bezpośrednio z czynu zabronionego”. Innymi słowy: pieniądze skradzione, zainwestowane w nieruchomość, sprzedaną z zyskiem, zamienioną na obligacje, spieniężoną i wpłaconą na rachunek bankowy — na każdym etapie tej kaskady pozostają „brudne” w rozumieniu art. 299 k.k. Żadna liczba transakcji pośrednich nie „wybiela” ich statusu. Podobnie upływ czasu: depenalizacja czynu bazowego zdekompletowuje wprawdzie znamiona przestępstwa prania pieniędzy (tak SA we Wrocławiu w wyr. z 24.7.2019 r., II AKa 1/19), lecz przedawnienie karalności czynu bazowego nie ma znaczenia — wartości majątkowe nadal „pochodzą” z czynu zabronionego, nawet jeśli ściganie tego czynu nie jest już możliwe (por. SA we Wrocławiu z 7.3.2016 r., II AKa 242/15; SA w Katowicach z 2.3.2023 r., II AKa 208/22). Stygmat nie jest funkcją czasu. Jest funkcją genezy:
„o, że postępowanie karne w odniesieniu do tych osób zostało umorzone z powodu przedawnienia nie ma znaczenia dla kwestii odpowiedzialności oskarżonego U., gdyż skazanie za przestępstwo bazowe nie jest warunkiem odpowiedzialności sprawcy czynu z art. 299 kk. Nie ma także znaczenia to czy oskarżony U. miał świadomość co do wszystkich osób popełniających przestępstwo bazowe w ramach grupy przestępczej, gdyż sprawca czynu z art.299 kk nie musi znać tożsamości sprawców przestępstwa bazowego. Sprawca musi obejmować zamiarem wszystkie znamiona określone w art. 299 § 1 , z tym że nie musi znać także prawnej kwalifikacji czynu zabronionego, z których pochodzą „brudne pieniądze”. Wystarczająca jest świadomość, że stanowią one przestępstwa, a więc czyny, za które grozi odpowiedzialność karnosądowa (zob. wyrok SA w Szczecinie z 12.12.2019 r., II AKa 256/19, LEX nr 3069621; wyrok SA w Katowicach z 11.05.2017 r., II AKa 42/17, LEX nr 2343428).”
Spojrzenie z drugiej strony
Gdyby jednak potraktować tę logikę z bezwzględną konsekwencją, doprowadziłaby ona do wniosku, który powinien dać do myślenia każdemu prawnikowi — a tym bardziej ustawodawcy. Badania naukowe prowadzone od ponad trzech dekad w Stanach Zjednoczonych, Europie i Ameryce Południowej wykazują bowiem, że od 85% do 95% banknotów dolarowych w obiegu nosi na sobie wykrywalne ślady kokainy (Y. Zuo, University of Massachusetts Dartmouth, 2009 — badanie 234 banknotów z 17 miast USA; relacja CNN). W Waszyngtonie odsetek ten sięga 95%. Badanie Thomas Jefferson University z 2024 r. potwierdziło, że kokaina występuje na praktycznie wszystkich jednodolarowych banknotach pobranych z 13 amerykańskich miast, a fentanyl — na 63% z nich (MedicalXpress, 2024). W Europie sytuacja jest analogiczna: w zachodniej Irlandii 100% przebadanych banknotów euro wykazało obecność kokainy (Drugs.ie), w Londynie — ponad 99%, w Niemczech — około 90% banknotów w zaledwie siedem miesięcy po wprowadzeniu euro (ABC Science, 2003). Przegląd systematyczny opublikowany w European Journal of Public Health (2017) potwierdza, że w zależności od metody analitycznej i lokalizacji odsetek banknotów pozytywnych na kokainę waha się od 2,5% do 100%, przy stężeniach od 0,09 ng do 889 µg na banknot (Troiano et al., Eur J Public Health, 2017).
Jeżeli zatem każdy banknot noszący ślady narkotyku można domniemywać jako pochodzący z korzyści związanych z popełnieniem czynu zabronionego, to konsekwentne zastosowanie logiki art. 299 k.k. prowadziłoby do penalizacji obrotu gotówkowego jako takiego.
Oczywiście nikt poważny takiej tezy nie formułuje — i słusznie.
Ale fakt, że nie jest ona formułowana, sam w sobie dowodzi, że gdzieś istnieje próg, poniżej którego powiązanie wartości majątkowej z czynem zabronionym staje się zbyt odległe, zbyt spekulatywne lub zbyt nieistotne z punktu widzenia chronionych dóbr prawnych, aby uzasadniać odpowiedzialność karną.
Problem art. 299 k.k. polega na tym, że przepis ten progu tego nie wyznacza — ani wprost, ani przez odesłanie. Próg ten wyznacza dopiero orzecznictwo, ad casum, bez czytelnych kryteriów generalnych.
Szerokość zakresu kryminalizacji art. 299 § 1 k.k.
Artykuł 299 § 1 k.k. jest jednym z najobszerniejszych przepisów części szczególnej Kodeksu karnego. Wymienia dziesięć nazwanych czynności sprawczych — od przyjęcia, przez posiadanie, używanie, przekazywanie, wywóz za granicę, ukrywanie, transfer, konwersję, aż po pomoc do przenoszenia własności lub posiadania — i zamyka je klauzulą dopełniającą: „podejmuje inne czynności, które mogą udaremnić lub znacznie utrudnić stwierdzenie ich przestępnego pochodzenia lub miejsca umieszczenia, ich wykrycie, zajęcie albo orzeczenie przepadku”.
Katalog przedmiotów wykonawczych jest równie szeroki: środki płatnicze, instrumenty finansowe, papiery wartościowe, wartości dewizowe, prawa majątkowe, inne mienie ruchome oraz nieruchomości. W praktyce obejmuje to każdy składnik majątkowy, który da się wyrazić w pieniądzu.
Co istotne, przestępstwo z art. 299 § 1 k.k. ma charakter bezskutkowy (formalny) — dla jego dokonania nie jest wymagane, aby czynność sprawcy rzeczywiście udaremniła lub utrudniła identyfikację nielegalnych wartości majątkowych. Wystarczy, że mogła taki skutek wywołać. Jak trafnie wskazał Sąd Apelacyjny w Lublinie w wyroku z 2.12.2015 r. (II AKa 226/15), „możliwym jest, że sprawca podejmuje opisane w hipotezie przepisu art. 299 § 1 KK zachowania, które okazały się — z przestępczego punktu widzenia — «nieskuteczne»“, a mimo to wyczerpują znamiona czynu zabronionego.
Kto może być sprawcą — zasada prawna z 2013 roku
Do 2013 roku istniała niepewność, czy sprawcą prania pieniędzy może być ta sama osoba, która popełniła przestępstwo źródłowe (tzw. bazowe). Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów rozstrzygnął tę kwestię uchwałą stanowiącą zasadę prawną z 18.12.2013 r. (I KZP 19/13, OSNKW 2014, Nr 1, poz. 1), przesądzając, że „sprawcą przestępstwa określonego w art. 299 § 1 KK może być również sprawca czynu zabronionego, z którego popełnieniem związana jest korzyść stanowiąca przedmiot czynności wykonawczej”.
Ta sama uchwała rozstrzygnęła drugą sporną kwestię — czy przedmiotem prania mogą być wartości majątkowe pochodzące bezpośrednio z czynu zabronionego, czy tylko takie, które przeszły co najmniej jedno „przetworzenie”. Sąd Najwyższy opowiedział się za szeroką wykładnią: przedmiotem czynności wykonawczej mogą być wartości majątkowe „pochodzące bezpośrednio lub pośrednio z popełnienia czynu zabronionego”.
W konsekwencji — sprawca, który kradnie pieniądze i następnie dokonuje jakiejkolwiek czynności mającej ukryć ich pochodzenie, popełnia dwa przestępstwa: kradzież i pranie pieniędzy. Linia orzecznicza potwierdzająca tę zasadę jest jednolita — od wyroku SA w Lublinie z 1.9.2015 r. (II AKa 120/15), przez wyrok SA w Gdańsku z 27.12.2016 r. (II AKa 163/16), aż po najnowszy wyrok SA w Warszawie z 29.1.2025 r. (II AKa 270/22).
Paradoks: czy każdy przestępca automatycznie pierze pieniądze?
Szerokość art. 299 § 1 k.k., połączona z zasadą prawną z 2013 roku, rodzi pytanie, które najcelniej sformułował J. Skorupka: czy przyjęcie, że przedmiotem prania mogą być wartości majątkowe pochodzące bezpośrednio z czynu zabronionego, nie prowadzi do wniosku, że „sprawcą przestępstwa prania brudnych pieniędzy byłby każdy, kto w wyniku popełnienia jakiegokolwiek czynu zabronionego odniósł korzyść majątkową, a następnie nią rozporządził”? Na przykład — każda forma zadysponowania środkami płatniczymi pochodzącymi z kradzieży przez osobę, która jej dokonała, stanowiłaby pranie pieniędzy.
Sąd Najwyższy dostrzegł ten problem. W uzasadnieniu zasady prawnej z 18.12.2013 r. zastrzegł, że „nie sposób uznać, by każde rozporządzenie korzyścią pochodzącą także bezpośrednio z zabronionego czynu źródłowego mogło zostać uznane za realizujące dyspozycję art. 299 § 1 KK”. I dalej: „z pewnością więc można powiedzieć, że zachowania niezagrażające choćby w minimalnym stopniu dobrom prawnym leżącym u podstaw kryminalizacji omawianego czynu w ogóle nie uzasadniają odpowiedzialności za przestępstwo określone w art. 299 § 1 KK”.
Problem w tym — jak trafnie zasygnalizował J. Giezek w glosie do tej uchwały — że „uzasadnienie powołanej uchwały nie określa czytelnych kryteriów pozwalających na rozgraniczenie zachowania wyczerpującego znamiona art. 299 § 1 KK od takich rozporządzeń owocami przestępstwa, które się w nim nie mieszczą”. Sąd Najwyższy wyznaczył granicę, ale nie powiedział, gdzie ona przebiega.
Spór o okoliczność modalną — uchwała z 2015 roku
Kolejnym krokiem rozszerzającym zakres kryminalizacji była uchwała SN(7) z 24.6.2015 r. (I KZP 5/15, OSNKW 2015, Nr 7, poz. 55). Sąd Najwyższy przesądził w niej, że zamieszczona na końcu art. 299 § 1 k.k. okoliczność modalna — wymagająca, aby zachowanie sprawcy „mogło udaremnić lub znacznie utrudnić” stwierdzenie przestępnego pochodzenia wartości majątkowych — odnosi się wyłącznie do „innych czynności”, nie zaś do czynności nazwanych (przyjęcie, posiadanie, przekazanie, transfer itd.).
Konsekwencja tej wykładni jest daleko idąca: przyjęcie, posiadanie czy używanie wartości majątkowych pochodzących z czynu zabronionego jest karalne samo w sobie, niezależnie od tego, czy zachowanie sprawcy stwarzało jakiekolwiek zagrożenie dla dóbr prawnych chronionych art. 299 k.k.
Stanowisko to spotkało się z krytyką części doktryny. R. Zawłocki i M. Gałęski (w: M. Królikowski, R. Zawłocki, Kodeks karny. Komentarz, t. III, wyd. 5, 2024) wskazują, że przy takiej wykładni „wskazane konkretnie czynności sprawcze stają się karalne w istocie nie z uwagi na zagrożenie dla jakiegokolwiek dobra karnoprawnego, lecz wyłącznie na zasadzie ryzyka”. Autorzy ci reprezentują pogląd, że wszystkie czynności sprawcze wskazane w art. 299 § 1 k.k. muszą być interpretowane w ścisłym powiązaniu z okolicznością modalną — a więc że każde z nazwanych zachowań musi móc udaremnić lub utrudnić identyfikację nielegalnych wartości majątkowych, aby stanowiło przestępstwo.
Spór ten nie jest akademicki. Rozstrzyga o tym, czy osoba posiadająca w portfelu banknot, o którym wie, że pochodzi z przestępstwa — ale niepodejmująca żadnych czynności mających ukryć jego pochodzenie — popełnia przestępstwo z art. 299 § 1 k.k.
Czynność sprawcza nie może być tożsama z przestępstwem bazowym
Orzecznictwo wypracowało jedno czytelne ograniczenie: czynności sprawcze przestępstwa z art. 299 § 1 k.k. nie mogą być tożsame z czynnościami, za pomocą których zostało dokonane przestępstwo bazowe. Jak wskazał Sąd Apelacyjny w Białymstoku w wyroku z 24.10.2016 r. (II AKa 40/16): „Sprawca dokonując na przykład przywłaszczenia lub wyłudzenia mienia nie dopuszcza się jednocześnie przestępstwa prania brudnych pieniędzy. Czynu zabronionego z art. 299 § 1 KK można dopuścić się dopiero po dokonaniu przestępstwa, w wyniku którego uzyskano korzyść majątkową”.
Zasada ta ma szczególne znaczenie w sprawach oszustw dokonywanych za pośrednictwem rachunków bankowych. SA we Wrocławiu w wyroku z 18.4.2018 r. (II AKa 22/18) wyjaśnił, że wpłynięcie środków pokrzywdzonych na konta fikcyjnych firm stanowi końcowy etap oszustwa (przestępstwa bazowego), natomiast „praniem pieniędzy” będą dopiero czynności podejmowane po tym momencie — w stosunku do środków już znajdujących się na kontach.
Granica ta jest logiczna, ale nie zawsze łatwa do zastosowania. Sąd Najwyższy w wyroku z 28.2.2023 r. (V KK 629/21) zakwestionował stanowisko sądu niższej instancji, który uznał udostępnienie rachunku bankowego dla przyjmowania wpłat od dłużników z tytułu wierzytelności objętych cesjami za końcowy etap przestępstwa nadużycia zaufania (art. 296 k.k.), dopatrując się w tym zachowaniu możliwości wyczerpania znamion prania pieniędzy.
Trzeci etap prania nie jest penalizowany
Warto pamiętać o okoliczności, która w dyskusji o zakresie art. 299 k.k. jest niekiedy pomijana. W literaturze kryminologicznej wyróżnia się trzy etapy prania pieniędzy: (1) lokowanie — fizyczne pozbycie się środków, (2) nawarstwianie — obrót środkami w celu ukrycia ich pochodzenia, (3) legitymizację — uzyskanie świadectwa legalnego pochodzenia. Jak wskazują J. Potulski i A. Golonka (w: R.A. Stefański (red.), Kodeks karny. Komentarz, wyd. 28, 2025, art. 299), trzeci z tych etapów — sama legitymizacja — nie jest na poziomie art. 299 k.k. penalizowany.
To obserwacja paradoksalna na tle tytułu niniejszego artykułu: gdyby komuś udało się skutecznie przejść przez dwa pierwsze etapy — lokowanie i nawarstwianie — sam moment „zalegalizowania” środków, czyli uzyskania pozorów ich legalnego pochodzenia, nie stanowiłby odrębnego czynu zabronionego. Oczywiście wcześniejsze czynności lokowania i nawarstwiania wyczerpałyby już znamiona art. 299 § 1 k.k. — co do tego nie ma wątpliwości.
Perspektywa światowa: te same pytania, te same trudności
Paradoks polskiego art. 299 k.k. nie jest fenomenem lokalnym. Każdy system prawny, który przyjął międzynarodowy model kryminalizacji prania pieniędzy, zmaga się z identycznym problemem: jak daleko sięga stygmat przestępnego pochodzenia?
Fundament traktatowy stanowi Konwencja z Palermo (2000), która definiuje „dochody z przestępstwa” jako mienie uzyskane „bezpośrednio lub pośrednio” w wyniku popełnienia przestępstwa. To właśnie z tego sformułowania wyrasta doktryna nieodwracalnego skażenia — przyjęta następnie przez Rekomendację 3 FATF, która wymaga kryminalizacji prania pieniędzy w odniesieniu do wszystkich poważnych przestępstw źródłowych, bez wymogu uprzedniego skazania za przestępstwo bazowe. Co istotne, Basel AML Index wskazuje, że średnia globalna skuteczność systemów przeciwdziałania praniu pieniędzy wynosi zaledwie 28% — a skuteczność ścigania i sankcji zajmuje ostatnie miejsce wśród wszystkich mierzonych parametrów.
Prawo porównawcze ujawnia trzy modele rozwiązania problemu progu karalności. W Stanach Zjednoczonych federalny 18 U.S.C. § 1956 wymaga wykazania, że celem transakcji — nie tylko jej skutkiem — było ukrycie pochodzenia środków. W Regalado Cuellar v. United States, 553 U.S. 550 (2008), Sąd Najwyższy USA jednogłośnie orzekł, że samo fizyczne ukrycie gotówki przy transporcie (zawinięcie w folię przed przekroczeniem granicy) nie spełnia znamion prania pieniędzy — konieczny jest zamiar ukrycia „niematerialnych atrybutów środków, które ujawniają ich nielegalne pochodzenie”. W Wielkiej Brytanii Proceeds of Crime Act 2002 operuje pojęciem „criminal property” i wymaga jedynie wiedzy lub podejrzenia o przestępnym pochodzeniu — w sprawie R v Anwoir potwierdzono, że nie jest konieczne udowodnienie konkretnego przestępstwa bazowego. Niemcy w marcu 2021 r. zreformowały § 261 StGB, zastępując katalog przestępstw źródłowych modelem „all-crimes” — i co szczególnie istotne, wprowadzając odpowiedzialność za nieumyślne pranie pieniędzy. Polska takiej odpowiedzialności nie przewiduje.
Wielkie sprawy ilustrują skalę zjawiska i ograniczenia systemu ścigania. Wachovia Bank w latach 2004–2007 umożliwił meksykańskim kartelom narkotykowym wypranie 378,4 miliarda dolarów — równowartości jednej trzeciej rocznego PKB Meksyku — przez nieadekwatne kontrole AML w domach wymiany walut (casas de cambio). W ramach ugody z 2010 r. bank zapłacił jedynie 160 milionów dolarów i uniknął skazania. HSBC w 2012 r. zapłacił rekordowe 1,92 miliarda dolarów za umożliwienie kartelowi Sinaloa przepuszczenia co najmniej 881 milionów dolarów przez swoje amerykańskie spółki zależne — a śledztwo ICIJ ujawniło, że bank przetwarzał podejrzane transakcje już po zawarciu ugody. Estoński oddział Danske Bank w latach 2007–2015 obsłużył 200 miliardów euro podejrzanych transakcji z rosyjskich i postradzieckich źródeł — afera zakończyła się przyznaniem się banku do winy w USA i karą 2 miliardów dolarów.
Z drugiej strony, Panama Papers — 11,5 miliona dokumentów ujawniających globalną infrastrukturę ukrywania dochodów z przestępstw — zakończyły się w czerwcu 2024 r. uniewinnieniem wszystkich 28 oskarżonych, w tym samych założycieli Mossack Fonseca. Sędzia uznał, że dowody nie zostały zebrane zgodnie z wymogami panamerykańskiego procesu karnego. Złożoność struktur korporacyjnych, które umożliwiają pranie pieniędzy, jednocześnie uniemożliwia udowodnienie indywidualnej świadomości i zamiaru.
Najnowszym przykładem skutecznego ścigania jest sprawa brytyjska z marca 2025 r.: czterej mężczyźni zostali skazani w Leeds Crown Court na kary od 10 do 11 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności za udział w operacji prania 266 milionów funtów — dowodząc, że rygorystyczne ściganie prania pośredniego jest możliwe, gdy łańcuch dowodowy od przestępstwa bazowego do oskarżonych zostanie skrupulatnie udokumentowany.
Gdzie przebiega granica?
Synteza orzecznictwa Sądu Najwyższego, stanowisk doktryny i doświadczeń porównawczych prowadzi do następujących wniosków.
Po pierwsze, zakres kryminalizacji art. 299 § 1 k.k. jest ekstremalnie szeroki. Obejmuje zarówno bezpośrednie, jak i pośrednie korzyści z czynu zabronionego, zarówno sprawcę przestępstwa bazowego, jak i osoby trzecie, zarówno czynności nazwane, jak i nienazwane.
Po drugie, Sąd Najwyższy uznał, że nie każde rozporządzenie korzyścią z przestępstwa realizuje znamiona prania pieniędzy. Musi istnieć choćby minimalne zagrożenie dla dóbr prawnych chronionych art. 299 k.k. — prawidłowego funkcjonowania obrotu finansowego, interesów majątkowych pokrzywdzonych przestępstwem bazowym i wymiaru sprawiedliwości.
Po trzecie, granica ta nie daje się wyznaczyć w sposób abstrakcyjny i generalny. Jest rekonstruowana ad casum — w odniesieniu do konkretnego zachowania sprawcy, jego kontekstu i potencjalnego wpływu na chronione dobra prawne. Okoliczność, że po określonej — bliżej nieokreślonej — liczbie przetworzeń, transferów i konwersji, środki majątkowe tracą rozpoznawalny związek z czynem zabronionym, nie oznacza ich „zalegalizowania”. Oznacza jedynie, że kolejne operacje mogą — w konkretnych okolicznościach — nie stwarzać już zagrożenia dla dóbr chronionych przepisem.
Po czwarte, praktyczna konsekwencja jest taka, że ryzyko karne towarzyszące każdemu rozporządzeniu wartościami majątkowymi o przestępnym pochodzeniu jest bardzo wysokie. Samo posiadanie — po nowelizacji z 2015 r. explicite wymienione wśród czynności sprawczych — jest karalne. Samo używanie jest karalne. Transfer jest karalny. Próba „zalegalizowania” środków jest sama w sobie czynnością sprawczą prania pieniędzy. I to niezależnie od tego, czy sprawca dokonuje tego profesjonalnie w złożonej strukturze korporacyjnej, czy amatorsko — wpłacając gotówkę na rachunek bankowy.
Wnioski
Pytanie „jak zalegalizować pieniądze z przestępstwa?” ma walor dydaktyczny — odpowiedź na nie pokazuje logikę karnoprawnego systemu zwalczania prania pieniędzy. System ten opiera się na założeniu, że wartości majątkowe o przestępnym pochodzeniu noszą swoisty „stygmat nielegalności”, którego nie da się usunąć żadną czynnością prawną ani faktyczną. Każda kolejna operacja mająca ten stygmat ukryć lub rozmyć jest sama w sobie przestępstwem.
Jednocześnie nie jest tak, że absolutnie każde rozporządzenie — nawet najbardziej banalne — uzasadnia odpowiedzialność karną. Sąd Najwyższy zakreślił granicę, choć uczynił to w sposób, który J. Giezek trafnie określił jako pozbawiony „czytelnych kryteriów”. Granica ta istnieje, ale jest wyznaczana in concreto, z uwzględnieniem stopnia zagrożenia dla chronionych dóbr prawnych. Jest to zapewne wada legislacyjna — wynikająca, jak wskazują R. Zawłocki i M. Gałęski, z tego, że art. 299 k.k. „od samego początku, co do systemowego umiejscowienia, konstrukcji i treści, był istotnie ułomny”.
Do czasu reformy legislacyjnej, która tę ułomność usunie, odpowiedź na pytanie z tytułu pozostaje jednoznaczna: pieniędzy z przestępstwa zalegalizować się nie da. Można jedynie zwiększyć liczbę popełnionych przestępstw.

Robert Nogacki jest radcą prawnym, założycielem i partnerem zarządzającym Kancelarii Prawnej Skarbiec, działającej nieprzerwanie od 2006 roku.
Prawo jest równe dla wszystkich, ale strony rzadko są równe: po jednej stoi organizacja, która ma czas, pieniądze i prawników, po drugiej człowiek, który ma jedną firmę, jedne oszczędności i jedno życie.
Klienci rzadko przychodzą do niego z problemem prawnym. Przychodzą z problemem, który ma także stronę prawną: z kontrolą, która zaczęła się od jednej faktury, z pieniędzmi powierzonymi komuś, kto zniknął, z firmą, którą trzeba przekazać dalej, zanim będzie za późno. Większość takich spraw rozstrzyga się na długo przed pierwszym pismem, w decyzjach podjętych bez pytania i w terminach, o których nikt nie pamiętał. Dlatego zaczyna od pytania, jak klient trafił w to miejsce, a nie od tego, co powinien był zrobić.
Doradza przedsiębiorcom i rodzinom z kilkunastu krajów, także tym, którym fiskus właśnie zajął konto i którzy nie wiedzą, co robić jutro rano. Broni ich w kontrolach podatkowych i celno-skarbowych, w sporach z organami podatkowymi i w sprawach karnych skarbowych. Reprezentuje poszkodowanych w oszustwach inwestycyjnych i piramidach finansowych. Pomaga rodzinom zakładać fundacje rodzinne i planować sukcesję, żeby dorobek życia przetrwał dłużej niż jedno pokolenie.
Nie każdą sprawę da się wygrać. Każdą da się prowadzić tak, żeby klient wiedział, na czym stoi. Od 2006 roku reprezentuje pokrzywdzonych w sprawie WGI (Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej), jednej z najdłuższych spraw karnych w historii polskiego rynku finansowego, bo są rzeczy, których nie wolno zostawić w połowie, nawet jeśli trwają dwie dekady. W sprawie upadłej giełdy kryptowalut Zonda (Zondacrypto, operator BB Trade Estonia OÜ) reprezentuje kilkuset poszkodowanych w postępowaniu prowadzonym przez Prokuraturę Krajową i w estońskim postępowaniu upadłościowym.
Kancelaria Prawna Skarbiec jest notowana w rankingach największych firm doradztwa podatkowego Dziennika Gazety Prawnej i Rzeczpospolitej, a w latach 2015 do 2018 czterokrotnie otrzymała Medal Europejski Business Centre Club i Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego. Robert Nogacki publikuje regularnie, w prasie i na stronie kancelarii, dla ludzi, którzy mają problem, a nie dyplom prawnika, bo opinia prawna, której klient nie rozumie, chroni tylko prawnika.
Wierzy, że najlepsza porada prawna to ta, dzięki której klient nigdy nie musi stanąć przed sądem.